"Encyklopedia duszy rosyjskiej - romans z encyklopedią" Wiktor Jerofiejew,
Przełożył, glosarium i posłowiem opatrzył
Andrzej de Lazari, "Czytelnik", Warszawa 2003
Rosja po Rosji
(wywiad, który nie miał miejsca)
- Szanowny Panie Wiktorze, czy Rosjanie stanowią specjalny podgatunek homo sapiens?
- "Rosyjski lud narodowy jest w czymś szczególnie nieszczególny. Z innymi archaicznymi ludami Azji, Ameryki Łacińskiej, Afryki łączy go podobieństwo do świata zwierzęcego" (s. 19).
- A jak ocenia Pan rosyjskie życie kulturalne? - "Filozofów brak. Pisarzy bardzo mało. Garstka dobrych muzyków. Garstka artystów. Oto moja ojczyzna" (s. 135).
- Może podzieli się Pan z nami swą opinią o rosyjskiej myśli społecznej?
- "Nachuizm nie jest ani rozczarowaniem okcydentalizmu ani fundamentalną wartością słowianofilstwa, nachuizm jest ostatecznym połączeniem tych dwóch kierunków. Okcydentalizm wniósł swoją refleksję, słowianofilstwo - kontemplacyjność i zdrowe lenistwo. Nachuizm "zaciukał" demokrację rosyjską" (s. 145).
- Ale przecież Rosja wydała tylu wspaniałych myślicieli: Czaadajewa, Bielińskiego, Czernyszewskiego, Leontieee...
- "Myśl rosyjska - to ślady na piasku. Pogada się, popali, wspomni o Tiutczewie, pośmieje, opowie kawał, popsioczy na władzę, podyskutuje, potańczy, pocałuje, porozrabia i rozejdzie się po kościach, po cmentarzach. Przyjdzie kolejne pokolenie i wszystko znowu "od jajka". Znowu pogada się, popali, przypomni Tiutczewa" (s. 145-146).
- Co, czyżby głosił Pan zmierzch myśli rosyjskiej?!
- Hmmm, ale skąd ten pesymizm, przecież możemy liczyć na sukcesy Rosji w dziedzinie transformacji?
- "Kompromitacja idei reformy przez niekompetencję nowej wierchuszki [...]. Od reformy do reformy wyczerpuje się potencjał ludzki. Ludność traci siły (s.134).
- "Mówi się, że Rosjanie są szczodrzy. Jednak Gruzini są szczodrzejszy. Mówi się, że Rosjanie są bezinteresowni. Jednak Hindusi bardziej. Rosjan jednoczą raczej inne cechy: lenistwo, zawiść, apatia, pustka wewnętrzna. Nasrać. Nie myśleć. Płynąć swoją łódką" (s. 148-149).
- "Ciekawiej z Rosjanami niż z obcokrajowcami. Z Rosjanami weselej. Za ciasno mi z obcokrajowcami. Nie mają wyobraźni. Rosyjska wyobraźnia jest kontynuacją kłamstwa. Rosjanie mają dużą wyobraźnie" (s.136).
"Nie jestem obcokrajowcem w swoim kraju, ale nie jestem też jego zajebanym obywatelem. Jestem z tych happy few, którzy mogą sobie pozwolić na kochanie tego kraju dziwną miłością" (s.135).
- No to może tacy pisarze jak Pan stanowią jakąś nadzieję dla Rosji?
- "Nadzieja w Rosji umiera jako pierwsza. Oto wniosek, który można wysnuć z historii naszej ojczyzny" (s. 31).
Encyklopedia... Wiktora Jertofiejewa jest rodzajem lapidarium, zbiorem skamieniałości, zastygłych łez, kości i ludzkiego mięsa. Zupełnie innym niż lapidaria Ryszarda Kapuścińskiego. Wyznania dekadenta, pragnącego uciec od dekadentyzmu i nihilizmu, lecz nie widzącego gwiazd, ani nie posiadającego mapy? A może to patriota rosyjski, odreagowujący frustracje? Ze stron jego książki bije rozpaczliwa, bezlitosna, do bólu niepoprawna politycznie, momentami wulgarna krytyka współczesnej Rosji. Czy aby tylko współczesnej? Większość myśli jest "tylko rosyjska" i traktuje o ludziach made in Russia, ich historii i przyszłości, jednak niektóre spostrzeżenia można odnieść również do kondycji Polaków i innych mieszkańców człowieczego świata. Na przykład: "Moralność dla Rosjan nie ma podstaw. Jest ruchoma i przystosowuje się do okoliczności" (s. 45). Czy tylko dla Rosjan? Polecam również rozważania o religii: "Chrześcijaństwo zamienia się w zespół folklorystyczny pod kierunkiem Piotra i Pawła" (s. 132). Ewentualnie taki soczysty kąsek: "Najważniejszym wydarzeniem XXI wieku będą narodziny nowego, planetarnego boga. [...] Entropia religijnego zmysłu Zachodu, rosyjska ortodoksyjna skamielina, fundamentalizm muzułmański - wszystko to są przejawy agonii starych bogów. A jaki ma być nowy: prosty? kulawy? przefarbowany blondyn? [...] Najprawdopodobniej popowo-głupkowaty, jak wszyscy poprzedni bogowie, jednak z uwzględnieniem nowej tęsknoty i osiągnięć high-technologicznych" (s. 200).
"To trudna książka. Ale warto ją przeczytać" - orzekł Tadeusz Konwicki. Nic dodać, nic ująć. Trzeba przeczytać! Niezależnie od tego, czy poszukuje się dogłębnej diagnozy intelektualnej przełomu wieku, czy tylko kilku wyjątkowych bon motów.
***
PB