Zaczęło się to gdzieś w roku
1947 lub 1948. Wspólnie z moim kolegą ze szkoły i sąsiadem z podwórka
- Waldkiem Kubikiem - dziś mieszkańcem Londynu, skonstruowaliśmy
telefon na sznurku, składający się z dwu pudełek metalowych
po paście "Globin" i i około 30 metrów sznurka. Wmawialiśmy
sobie, że to działa i że się doskonale słyszymy.
Później były budowy odbiorników
na "kryształkach", a jeszcze później prawdziwa radiostacja z
wojennego demobilu w 42 Łódzkiej Drużynie Harcerskiej
u Księży Salezjanów na ul. Wodnej. Jak się szybko zaczęło, tak
się i prędko skończyło. Przyszli "smutni panowie" i
zlikwidowali wspaniałe hobby.
Następny mój kontakt z radiem to oczywiście Studium Wojskowe
na Politechnice Łódzkiej w roku 1957. Były
to jednak tylko okazjonalne spotkania z "wielką techniką". Później
jeszcze lata 1962 do 1972, kiedy dość często pracowałem w paśmie
służbowym energetyki. Również w latach 1973 do 1982 na
budowie "Kozienic" i
"Połańca". Od roku 1982 miałem dostęp do łączności
służbowej w paśmie 142 MHz.
Od roku 1989 stałem się praktykującym na CB
Radio, trwa to do dziś. Prawdziwym krótkofalowcem zostałem jednak w
roku 1994, zdobywając po egzaminie na